Pomoce formacyjne

Jest coś, co w świecie nigdy nie będzie modne; jest coś, czego dzisiejszy świat nie zrozumie: ODDAĆ SAMEGO SIEBIE. „Chrystus przychodząc na świat, mówi: «Ofiary ani daru nie chciałeś, ale Mi utworzyłeś ciało (…). Wtedy rzekłem: Oto idę (…), aby spełnić wolę Twoją Boże».” (Hbr 10,5). Jego Wcielenie – przyjęcie ciała ludzkiego wyraża w swej głębi to oddanie. Uniżył się, stał się tym, czym nie był (por. Flp 2, 6-8), by być DLA – dla ludzi, którym objawiał wolę Ojca i życie Boże i za których to życie oddał oraz by z miłości pełnić wolę Ojca. Oddał siebie do końca na krzyżu, umierając dla zbawienia człowieka, bo „do końca [nas] umiłował” (por. J 13,1). Kluczem do wejścia w tajemnicę Chrystusa jest odkrywanie tej Jego miłości, która oddaje się do końca, która wydaje się za nas. Oddał siebie – ofiarował siebie, w ofierze tak doskonałej, że nie jest już potrzebna żadna inna, że nic już nie będzie doskonalszym kultem oddawanym Bogu – w tym wyraża się Jego bycie Wiecznym Kapłanem.

Jezus, dając nam życie wieczne, zarazem zawsze ZAPRASZA. Jest to zaproszenie, by iść Jego śladami i również oddawać siebie w codziennym życiu. Niektórych zaprasza do wyrażenia tego oddania w sposób szczególny. Tych, których powołuje na drogę kapłaństwa ministerialnego – by uobecniali wszędzie Jego ofiarę; tych, których powołuje na drogę rad ewangelicznych – by całym swoim życiem uobecniali Jego życie oddania siebie. Wszystkich jednak zaprasza do zwyczajnego, ukrytego oddawania siebie w codziennym życiu. Do stawania się zaczynem pośród świata. Do życia mentalnością, której świat nie zrozumie. Do życia bezinteresownej służby w codziennych, prostych okolicznościach, nie oczekując nic w zamian. „Oddajcie ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną” – wzywa św. Paweł w Liście do Rzymian (12,1). Katechizm Kościoła Katolickiego tłumaczy: „Życie moralne jest kultem duchowym. Składamy «ciała swoje na ofiarę…» w Ciele Chrystusa, które tworzymy, i w komunii z Ofiarą eucharystyczną. (…) Życie moralne, podobnie jak całość życia chrześcijańskiego, ma swoje źródło i swój szczyt w Ofierze eucharystycznej” (nr 2031). Bez Niego nic nie możemy, ale On, mocą swojej Ofiary krzyżowej, uobecniającej się w Eucharystii, może sprawić, że każda cząstka naszego życia będzie darem składanym Bogu. O to modliliśmy się w dzisiejszej liturgii Mszy świętej słowami modlitwy po Komunii: „ Prosimy Cię, Panie, niech święta Hostia, którąśmy ofiarowali i przyjęli, odnowi nasze życie, abyśmy nieustannie zjednoczeni z Tobą w miłości, przynosili owoce trwające na wieki”.

Dzisiejsza Ewangelia słowami św. Teresy od Jezusa…

„Już was nie nazywam sługami, (…) ale nazwałem was przyjaciółmi, bo oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego…” (J  15,15)

„…uczułam w sobie i dotąd czuję pragnienie, aby skoro Bóg ma tylu nieprzyjaciół, a tak niewielu przyjaciół, ci niewielu przynajmniej prawdziwymi byli Jego przyjaciółmi. Postanowiłam zatem uczynić choć to maluczko, co uczynić zdołam, to jest wypełniać rady ewangeliczne jak najdoskonalej i tę gromadkę sióstr, które tu są ze mną, skłonić do tego, aby czyniły podobnież” („Droga doskonałości” 1,2)

„Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej…” (J 15, 9b-10a)

„To jest kres modlitwy, (…) aby [z niej] rodziły się czyny, i jeszcze raz czyny” („Twierdza wewnętrzna” VII, 4,6)

„…To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 12-13)

„Jeśli chcecie, siostry, aby dobry był i mocny wasz fundament, starajcie się każda być najmniejszą, niewolnicą wszystkich, pilnie upatrując, jak i w czym mogłybyście jedne drugim zrobić przyjemność czy oddać jaką usługę… Miłość, gdy jest prawdziwa, niepodobna, jak sądzę, by nie rosła ciągle, a jeśli nie rośnie, snadź nie jest prawdziwa… Pan nie patrzy na wielkość czynów, tylko na miłość, z jaką je czynimy. Czyńmy wiernie, co możemy, a boska łaskawość Jego sprawi, byśmy co dzień mogły więcej… wewnętrznie i zewnętrznie zanośmy Panu taką ofiarę, na jaką nas stać. Pan zaś ją złączy z tą wielką ofiarą, jaką za nas Ojcu swemu zaniósł na krzyżu, aby przez nią ofiara nasza miała przed Nim pełną wartość i zasługę, nie wedle małości uczynku, ale wedle miary dobrej woli i miłości, z jaką Mu się bez podziału oddałyśmy” („Twierdza wewnętrzna” VII, 4,8.9.15)

„…aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali” (J 15,16b-17)

 „starajcie się być takimi, by otrzymać od Boga łaski [potrzebne Kościołowi]… Zawsze i we wszystkim usiłujcie czynić, co jest doskonalsze” („Droga…” 3,5.6).

Uroczystość Wniebowstąpienia przypomina nam o trzech ważnych tajemnicach:

1.      Wniebowstąpienie jest wywyższeniem ludzkiej natury;

2.      Wniebowstąpienie jest świętem naszej tęsknoty za Panem;

3.      Wniebowstąpienie przypomina nam, że jesteśmy obywatelami nieba; niebo – to jest adres naszego stałego zameldowania, a tu - na ziemi jesteśmy tymczasowo.

Ziemia czasem nas męczy – mamy dużo spraw „na głowie”, kłopoty w pracy, pośpiech i zagonienie, czasem kłopoty w domu, nawet w życiu duchowym nie zawsze jest postęp, czasem czujemy się jak „na jałowym biegu”. Ponadto widzimy zawirowania w Kościele, w Polsce nie zawsze jest tak, jak byśmy chcieli, świat jest na krawędzi wojny militarnej i gospodarczej, a na pewno jest wojna o wartości.

Tajemnica Wniebowstąpienia Pana Jezusa nadaje sens tym wszystkim zmaganiom, niepewnościom, problemom, lękom i oczekiwaniom.

Tajemnica Wniebowstąpienia mówi nam: jesteśmy w drodze do Nieba. Na tej ziemi zawsze będą problemy. I to one są naszą drogą do Nieba. To wszystko, co nas spotyka, jest naszą drogą, co więcej, to wszystko może nas przybliżać do Boga i do Nieba – naszej Ojczyzny i naszego Domu.

Jesteśmy zanurzeni w tym świecie, w świeckości, doczesności. Trudno nam dostrzec w tym wszystkim przejawy sacrum i odblask Boga w stworzeniu. Trudno nam dostrzec, że te wszystkie sprawy doczesne mogą nas zbliżyć do Boga. Co decyduje o tym, że doczesność staje się naszym szlakiem do Nieba, a nawet jest szansą na przyspieszenie w drodze do Celu?!

Wszystko zależy, jakimi oczyma popatrzymy na rzeczywistość. Jeżeli patrzymy oczyma wiary – wszystko pomaga nam w drodze do Nieba. Błędne jest mniemanie, że istnieje podział nasacrum i profanum, na to, co doczesne i na to, co wieczne. Dla człowieka wierzącego wszystko jest drogą ku Niebu, wszystko może nas zbliżać do Jezusa.

Tym, co przemienia profanum w sacrum jest wiara. Wiara przemienia nasze przeszkody: problemy, lęki, cierpienia, niepewność itp. w stymulatory, w „rozruszniki”, które nas kierują ku Niebu, wzbudzają tęsknotę za Chrystusem, naszym Umiłowanym.

W tę wielką Uroczystość życzmy sobie wzajemnie, by te prawdy wypływające z Tajemnicy Wniebowstąpienia nadawały sens i kierunek naszemu życiu i prowadziły do coraz ściślejszego zjednoczenia z Jezusem, już tu na ziemi, pośród naszych zwykłych człowieczych spraw, by potem osiągnąć swą pełnię w Niebie.

Wyszukaj na stronie